Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zarządzanie procesowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zarządzanie procesowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 kwietnia 2012

Katarzyna Żbikowska "Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele za pomocą mind mappingu"

Masz problemy z uczeniem się? Z zapamiętaniem przepisu na ciasto? Jesteś w trakcie reorganizacji firmy i boisz się, czy kompleksowo podejdziesz do tego zagadnienia? A może planujesz własny biznes bądź zarządzasz nowym projektem i chciałabyś mieć pod kontrolą wszystkie aspekty z tym związane? Niezależnie od wieku, płci czy też pozycji zawodowej w codziennym życiu pomocą mogą służyć mapy myśli.
Od prawie czterdziestu lat idea mind mappingu znajduje coraz większe grono zwolenników, a twórca koncepcji map myśli, Tony Buzan jest znany jako osoba, której udało się synergicznie połączyć wszystkie ludzkie zmysły i funkcje mózgu. Zagadnienie to w prosty sposób przybliża nam Katarzyna Żbikowska, której książka „Mapy myśli w biznesie” to fascynująca podróż w głąb naszego umysłu, która jednocześnie znacznie zwiększa efektywność naszej pracy.
Autorka opisuje dokładnie wszystkie cechy map myśli, zwracając uwagę, iż każda mapa składa się z trzech elementów centrum, gałęzi i podgałęzi. Tłumaczy, że mapy te powstają dzięki skojarzeniom związanym z danym tematem - im trafniejsze one będą na etapie tworzenia mapy, tym bardziej przydatne będą w przyszłości. Musimy jednak pamiętać, by przed przygotowaniem notatki sformułować cel jej powstanie oraz skupić się tylko na istotnych kwestiach, a nie na wszystkich poruszanych w opracowanym materiale. Możemy również zastosować proste znaki i symbole, bowiem rozjaśnią one notatki i we właściwym momencie przyciągną wzrok do odpowiednich kwestii. Obok symboli, strzałek, znaków zapytania czy wykrzykników możemy także wykorzystać kolory - pobudzą one wyobraźnię i wyróżnią notatkę wśród innych.
Oprócz poznania zasad tworzenia map myśli autorka przedstawi również korzyści płynące z ich stosowania, poczynając od oszczędności czasu po całościowy obraz tematu. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, iż stosowanie map myśli wiąże się z pewnymi zagrożeniami, Żbikowska ostrzega nas przed tymi najczęściej występującymi, jak zbyt długie i rozbudowane teksty zamiast słów kluczy czy zbyt dużo słów kluczy. Wskazuje również wady i zalety odręcznej mapy myśli, a także porównuje ją z mapą elektroniczną, a ponadto udzieli nam garści praktycznych wskazówek, przydatnych do pracy nad mapami.
W rozdziale „Mapy myśli na co dzień” znajdziemy przykłady wykorzystania map, zarówno w sytuacjach zawodowych i prywatnych. Można znaleźć mnóstwo ich zastosowań, począwszy od twórczego rozwiązania problemów (przy wykorzystaniu potęgi obu półkul mózgowych) po planowanie i zarządzanie (zarówno gospodarstwem domowym, jak i firmą) czy negocjacje. Mapy myśli sprawdzają się też znakomicie w przypadku zarządzania projektami z uwagi na wyjątkowy, niepowtarzalny charakter zagdanienia. Wystarczy zaledwie jedno spojrzenie na mapę, by zorientować się, jaka jest struktura projektu, czy zależności i powiązania w jego płaszczyznach.
Wszechstronność pokazanych w książce zastosowań mind mappingu sprawia, że warto się zastanowić nas zaimplemetowaniem map do własnego życia, a dzięki lekturze poradnika „Mapy myśli w biznesie” możemy samodzielnie stawiać pierwsze kroki w drodze ku zwiększonej efektywności. Katarzyna Żbikowska krok po kroku przeprowadza przez proces tworzenia map, omija z nami zagrożenia i przeszkody stojące na drodze stworzenia dobrej (czyt. przydatnej) mapy i wskazuje kierunek w jakim dalej możemy podążyć już sami. Niezależnie czy czytelnikiem jest student, gospodyni domowa czy menedżer w korporacji to wystarczy wdrożyć choć część informacji zawartych w książce, by móc obserwować zwiększoną efektywność, między innymi dzięki kompleksowemu ujęciu tematu. Mnie przekonała do map myśli już dawno ich przejrzystość i funkcjonalność, a „Mapy myśli w biznesie” po raz kolejny te zalety potwierdziły.

Katarzyna Żbikowska "Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele za pomocą mind mappingu", SENSUS, 2012 r.

Recenzja znajduje się również na stronach wortalu literackiego Granice.pl

czwartek, 8 września 2011

Paweł Tkaczyk "Zakamarki marki"

Podstawowym celem budowania marki jest zakodowanie w świadomości pożądanego wizerunku firmy czy też jej produktu lub usługi. Najpopularniejsze marki mają zwykle proste przesłanie, które dzięki przemyślanej i starannie zaplanowanej strategii, pozostaje w pamięci konsumentów na lata. Najlepsze z nich swój sukces opierają na charakterystycznych cechach, wyjątkowych właściwościach odpowiednio przez specjalistów wyeksponowanych. Jak jednak uniknąć błędów popełnionych przy budowaniu marki, jak podkreślić unikatowe korzyści płynące z nabycia naszego produktu czy usługi?
Sekrety marki (a właściwie jej zakamarki) odsłoni przed nami Paweł Tkaczyk, specjalista od nowoczesnego marketingu i brandingu, współpracujący z wieloma czasopismami branżowymi jak na przykład Brief. Autor wprowadzi nas w arkan sztuki budowania przemyślanej strategii marki, która przełoży się nie tylko na wzrost rozpoznawalności, ale i na wysokość sprzedaży. Tkaczyk operuje językiem korzyści- wskazuje co osiągniemy stosując się do prostych zasad, których część tkwiła gdzieś w naszej świadomości, choć ich nie wdrażaliśmy w życie, a także tych o których nie wiedzieliśmy. Głównym atutem książki jest to, że unika ona oględnego pisania o temacie, czy nudnej teorii nie mającej niekiedy odzwierciedlenia w rzeczywistości. „Zakamarki marki” są bowiem praktyczną książką napisaną przez praktyka marketingu, adresowaną do praktyków marketingu oraz wszystkich zainteresowanych tematem.
Do lektury można podejść na różne sposoby - albo czytając „od deski do deski” (polecałabym choć raz takie spotkanie z książką) bądź korzystając z poszczególnych rozdziałów z których każdy opisuje w zwarty sposób konkretny przypadek czy też zagadnienie. Poznamy na przykład różnice pomiędzy wizerunkiem a logo i przekonamy się, że zdobycie lojalności klienta będzie wymagało znacznie większego wysiłku, niż tylko zaprojektowania znaczka graficznego. Odpowiemy na pytanie czym tak naprawdę jest marka oraz poznamy działanie efektu halo.
Jednym z elementów budowania marki jest stworzenie odpowiedniej strategii komunikacyjnej, czyli dopasowanie komunikatu reklamowego do odbiorcy i cyklu życia produktu. Tkaczyk krok po kroku przeprowadzi nas przez ten proces, rozpoczynając od szczegółowego określenia, czym dla konsumenta ma być nasza marka, a także czym nie jest (i nie będzie). Musimy jednak pamiętać, że sukces tworzenia i dodawania wartości do marki nie będzie możliwy do osiągnięcia, jeśli nie będziemy mieli dobrego produktu. Wszelkie działania zmierzające do umocnienia istniejącej marki powinny być poprzedzone obiektywną oceną naszej oferty pod kątem spełnienia oczekiwań klientów i użyteczności.
Dowiemy się również, co oznacza pojęcia kreacji marki oraz poznamy różnice pomiędzy wartością i ceną odkrywając największą wartość marki - obietnicę marki. Podejmiemy rozważania na temat źródeł przewagi konkurencyjnej oraz podstawowych kryteriów marki. Niejako w prezencie dostaniemy krótki kurs „dopieszczania” wizualnego marki, począwszy od symboliki logotypu, przez znaczenie kolorów i rady, jak zaprojektować dobre logo, po kreatywne wizytówki.
Jeden z rozdziałów książki prezentuje narzędzia i trendy będące symbolem XXI wieku, a których nie sposób ignorować kreując wizerunek marki. O czym mowa? Internet, blogi, media społecznościowe, gry online - wszystko to stało się częścią naszej rzeczywistości, czemu zatem nie wykorzystać tego do budowania relacji z klientem? Tkaczyk podpowiada jak zrobić to najlepiej, z jakich kanałów korzystać i na co zwracać uwagę, by nie zaliczyć bolesnej (także finansowo) wpadki.
Wszystkie te rady, zasady i reguły podane przez autora oparte są na jego doświadczeniach jako wieloletniego praktyka marketingu i zobrazowane przykładami, które pomagają lepiej zrozumieć ich sedno. To wszystko sprawia, że „Zakamarki marki” nie są książką jedną z wielu na rynku, których lektura nie wnosi nic nowego do naszego życia i firmy. Wręcz przeciwnie- ten kieszonkowy zestaw rad może, a nawet powinien towarzyszyć nam w codziennej pracy, niezależnie od zajmowanego stanowiska czy też branży. Warto od razu zapisywać na dołączonych stronach przeznaczonych na notatki wszelkie wątpliwości pojawiające się podczas lektury i wspaniałe pomysły, które z pewnością przyjdą nam do głowy. Jeśli tylko będą spójne z naszą strategią to stworzą nową jakość działania, które będzie motorem napędowym do zmian i kreowania naszej marki. Zamiast pięciu książek na temat marketingu z regułkami i przytoczonymi statystykami proponuję jedną, która nie tylko pozwoli nam zaoszczędzić czas i pieniądze, ale przyciągnie do nas klientów. Wzrost sprzedaży będzie wówczas wartością dodaną.

Paweł Tkaczyk "Zakamarki marki", Helion, 2011r.

Recenzja znajduje się takze na stronach wortalu literackiego Granice.pl

wtorek, 28 czerwca 2011

Harosław Jaszek „Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu”

Tym razem nietypowo- niby beletrystyka,a w rzeczywistości znakomita książka o zarządzaniu i o tym, jak optymalizując,można zrujnować...


Skrót TQM pochodzi od angielskich słów Total Quality Management, co tłumaczone jest na język polski jako „kompleksowe zarządzanie jakością". W koncepcji TQM każdy czynnik w przedsiębiorstwie lub w jego otoczeniu ma wpływ na jakość, toteż każdy aspekt działalności należy realizować uwzględniając podejście projakościowe. Istotą TQM jest zintegrowanie celów przedsiębiorstwa z celami jego klientów. Realizacja celów przebiega przy pełnym zaangażowaniu  pracowników organizacji i przy wiodącej roli kadry kierowniczej. Struktura organizacji kierującej się zasadami TQM podporządkowuje się kulturze pracy zespołowej. Zarządzanie procesowe  to natomiast zarządzanie procesami przekrojowymi i zawartymi w nich działaniami.
Wszyscy studenci zarządzania czy controllingu doskonale wiedza o czym mowa, a na „własnej skórze” wdrażanie tych koncepcji, ich optymalizację czy efekty, odczuwają pracownicy korporacji i ich klienci. O tym, jak doskonałe w swym założeniu idee mogą stać się absurdalnymi pomysłami na zarządzanie firmą i jak szybko można doprowadzić funkcjonujące przedsiębiorstwo do upadku, pisze znany cynik XXI wieku, czyli Harosław Jaszek.
Autor, znany z książki „Jak niczego nie rozpętałem” nie stracił nic ze swojego zmysłu obserwacji i racjonalizmu, przeciwstawiającego się wpajanemu  przez wielkie organizacje linearnemu myśleniu i ubezwłasnowolnieniu pracownika  pod hasłem standaryzacji i ujednolicania struktur.Tym razem Jaszek opisuje cienie i blaski (choć tych  cieni jest zdecydowanie więcej) pracy dla korporacji, a „Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu”  uświadamia nam, że biurowe życie może być bardziej niebezpieczne niż pole bitwy.
Wraz z bohaterem, pełni entuzjazmu i zapału do pracy, wkraczamy do budynku Nethol NV, światowego potentata na rynku otwieraczy, którego nazwa budziła powszechny szacunek otoczenia. Dziesiątki młodych ludzi nieświadomych tego, że zakłady takie jak ten (powstały na bazie polskiej firmy POLOT), przeżuwają ludzi na śniadanie, a następnie wypluwają zużytych, wycieńczonych  i pozbawionych zarówno umiejętności samodzielnego myślenia jak i podejmowania decyzji. Holenderski koncern, inwestujący setki tysięcy euro w stworzenie miejsc pracy, wydawał się być spełnieniem marzeń każdego pragnącego rozwoju i mającego na uwadze swoją ścieżkę kariery człowieka. Rzeczywistość jest jednak brutalna …
Nasz bohater, osadzony na stanowisko o imponująco brzmiącej i nobilitującej nazwie Key Account Manager (Kierownik ds. Kluczowych Klientów) trafia do Działu Sprzedaży do Obcych, jednej z pomniejszych komórek sprzedażowych w dziale handlowym. I tu następuje zderzenie oczekiwań pracodawcy i pracownika, przy czym wynik starcia jest z góry przesądzony. Oczywiście na taka sytuację, podobnie jak na wszystkie inne (zarówno te typowe jak i te wyjątkowe) przewidziana jest odpowiednia procedura, która na bazie zidentyfikowanych procesów płynnie powinna przeprowadzić delikwenta przez każdy rodzaj jego aktywności.
Dochodzi do absurdalnej sytuacji, w której do trzech procedur jest jeszcze stosowana czwarta – dotycząca koncepcji zmiany procedur, a ilość wytycznych w tym zakresie praktycznie uniemożliwia wykonywanie jakiejkolwiek pracy (no, chyba, że jest to optymalizacja procesów). Do tego mamy jeszcze wielogodzinne motywacyjne narady, nic nie wnoszące do firmy oprócz frustracji pracowników i pochłaniające mnóstwo energii i pieniędzy źle prowadzone projekty, takie jak PSAMI (czyli badanie zadowolenia i motywacji personelu) oraz PAPKA (doroczna ocena pracowników w kluczowych obszarach). W przypadku jakiegokolwiek sprzeciwu zawsze można pracownikowi zarzucić brak identyfikacji z misją i wizją firmy, bądź jego stanowisko zidentyfikować jako mudę i … dokonać korekty odchylenia w procesie optymalizując go.
Harosław Jaszek z niebywałą precyzją „wyłuskał” wszystkie absurdy do jakich prowadzi brak umiejętności zarządzania procesowego, nieefektywne przywództwo oraz błędy we wdrażaniu nowych strategii rozwoju, nadając temu wielce przystępną formę. Tym samym książka „Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu” powinna znaleźć się wśród obowiązkowych lektur na studiach związanych z biznesem, jako swego rodzaju case study. Wiedza o tym jak czegoś nie robić jest bowiem bezcenna… za wszystko inne możesz zapłacić kartą kredytową AmEX, wręczaną w ramach systemu motywacyjnego. 

Recenzja została umieszczona także na stronie wortalu literackiego Granice.pl

Harosław Jaszek "Jak niechcący spowodowałem upadek światowego koncernu", Wyd.IMG Partner, 2011r.