czwartek, 26 stycznia 2012

Podsumowanie książkowych hitów, czyli konkurs „Najlepsze książki roku” – edycja 2011

„Czasami robię podsumowanie, z różnych okazji. Są w życiu takie momenty, które przypominają o tykaniu zegara i wtedy zastanawiasz się, co dalej, na przykład przy okazji urodzin czy sylwestra” pisze Janusz Leon Wiśniewski, a słowa te znakomicie oddają refleksyjny charakter podsumowań. Tym razem jednak nie do ubiegłorocznych dokonań czy przełomowych wydarzeń będziemy wracać, ale do książek, które w znaczący sposób wpłynęły na nasze życie.
Po  konkursach „Najlepsze książki na wiosnę”, „Najlepsze książki na lato”, "Najlepsze książki na jesień" oraz "Najlepsze książki na zimę" nadeszła pora na odpowiedź, które spośród nich okażą się „Najlepszymi książkami roku 2011”. Około 200 tytułów, zwycięzców kwartalnych edycji, stanęło do rywalizacji o ten zacny tytuł, a walka jest niezwykle ostra, bowiem wszystkie zgłoszone pozycje mają równe szanse, by zostać tymi „naj”!
Na stronie internetowej konkursu i plebiscytu – http://www.ksiazkiroku.pl/ – zapoznamy się ze wszystkimi tytułami stającymi w szranki i możemy oddać głos na te z nich, które w minionym roku rozśmieszyły nas do łez, pomogły przetrwać ciężkie chwile, czy też te, z którymi połączyła nas prawdziwa przyjaźń.
– Swoje typy wskazywać będzie zarówno profesjonalne jury, jak i Internauci, na których dodatkowo czekają atrakcyjne nagrody. Książkowe, oczywiście – dodaje Sławomir Krempa, redaktor naczelny wortalu literackiego Granice.pl – Nagrodą dla osoby, która najbardziej aktywnie zachęcać będzie przyjaciół do głosowania, jest wspaniały czytnik e-booków, ufundowany przez księgarnię eClicto.pl
Najlepsi patronują najlepszym
Żaden konkurs nie może oczywiście odbyć się bez patronów, szczególnie tak znakomitych. Partnerem przedsięwzięcia jest internetowa księgarnia eClicto.pl, która ufundowała e-czytnik dla tego spośród internautów, który najbardziej aktywnie zachęcał będzie znajomych do głosowania. Konkurs wpiera również Książnica Polska, za sprawą której nagrodzone książki promowane będą w sieci księgarskiej w całej Polsce, w księgarni Czytay.pl i na stronie Ksiaznica.pl Przedsięwzięciu patronują serwis DlaStudenta.pl, portal kobiet dlaLejdis.pl, portal rynku wydawniczego Wydawca.com.pl, Polski Związek Bibliotek, serwis MiastoDzieci.pl, redakcja magazynu kryminalno-fantastycznego QFant, serwisy DuzeKa.pl, FantasyBook, Granice.pl, Przykominku.com, Obliczakultury.pl, Salonkulturalny.pl, Bookznami.pl, Unreal-fantasy.pl, student.pl oraz Stowarzyszenie Sztukater i Radio PRYZMAT.
Kategorie konkursowe
Zgodnie z tradycją, celem konkursu „Najlepsze książki roku” jest nagrodzenie najlepszych książek w następujących kategoriach: najlepsza proza polska (dla sięgających gwiazd patriotów); proza obca (dla tych, którzy lubią odkrywać talenty poza granicami kraju); perły z lamusa – albumy, publikacje historyczne, biografie (i zagadki historyczne); powieści obyczajowe i romanse (bo miłość jest w życiu najważniejsza), romanse paranormalne (bo nawet wampiry mają prawo do miłości), fantasy (dla lubiących międzygalaktyczne transfery wiedzy, umiejętności i… potwory z innych planet). Żaden konkurs nie może odbyć się też bez odrobiny adrenaliny i zagadek godnych Sherlocka Holmesa, wybierzemy zatem najlepsze książki w kategorii kryminał, sensacja, thriller, a także książki dla rodziców, którzy przecież czytają nie tylko bajki na dobranoc swoim pociechom. Skoro już jesteśmy przy temacie dzieci, to one chętnie zapoznają się z pozycjami do nich adresowanymi (książki dla dzieci) i nawet, gdy będą nieco starsze, głód czytelniczy nie minie i zagłębią się w książki dla młodzieży.
Zażarta walka już się rozpoczęła, a ogłoszenie nominacji w plebiscycie „Najlepsze książki roku” nastąpi już 1 lutego 2012 r. Zapraszamy na stronę konkursową, http://www.ksiazkiroku.pl/, gdzie można zapoznać się ze zgłoszonymi tytułami oraz oddać głos na swoich faworytów. To właśnie wśród osób głosujących zostaną rozdysponowane cenne nagrody książkowe oraz e-czytnik.

piątek, 30 grudnia 2011

Marcin Matuszewski, Radosław Lasko "Mapy Myśli. Dowiedz się, jak zwiększyć efektywność pracy, i poznaj język swojego umysłu"

Mapy Myśli to popularna w ostatnich latach technika, pozwalająca zwielokrotnić wydajność naszego mózgu. To innowacyjny sposób sporządzania notatek, znacznie zwiększający efektywność pracy i zapamiętywania, a także aktywowanie intuicji. Dzięki Mapie możliwe jest jednoczesne użycie prawej i lewej półkuli mózgu, co pozwala zapisać nasze myśli za pomocą obrazów lub charakteryzujących je słów kluczowych oraz powiązań pomiędzy tymi obrazami.
Nauka języków, przemówień, podręczników – to wszystko jest możliwe dzięki Mapie Myśli, a dodatkowo, graficzna forma sprawia, że przyswojoną wiedzę użytkujemy bez trudu, wyrażając się płynnie i logicznie. Niezależnie od tego, czy Mapy Myśli mają pomóc nam w nauce ekonomii politycznej, czy też za ich pomocą chcemy zaplanować nadchodzące wakacje lub własny biznes, to warto poznać i przyswoić zasady ich tworzenia oraz przekonać się, że działają.
Jak zwiększyć efektywność pracy i poznać język swojego umysłu dowiemy się z książki Marcina Matuszewskiego I Radosława Lasko „Mapy Myśli”. Autorzy: twórca i właściciel Centrum Szkoleniowego Intelektualnie.pl oraz trener tegoż ośrodka, stworzyli rewelacyjny poradnik dla wszystkich, którzy pragną szybciej i łatwiej zapamiętywać nowe informacje, zwiększyć swoja kreatywność, zacząć pracę nad nowym projektem, a nawet wpaść na pomysł, który przerodzi się w dochodowy interes.
Książka jest podręcznym źródłem wiedzy, po którą może sięgnąć zarówno student, który dotąd „zakuwał” do egzaminu nocami, menedżer zarządzający firmą, gospodyni domowa organizująca przyjęcie, jak i przepracowana kobieta interesu planująca zasłużony urlop. Autorzy dokładnie wyjaśniają czym są Mapy Myśli (według Tony`ego Buzana, ich twórcy, są „fotografią myśli”), a także jak one działają. Przekonamy się też, że z ich pomocą możemy stworzyć własny, niepowtarzalny styl, mapy ułatwiają ponadto zapamiętywanie i rozwija potencjał twórczy. Matuszewski i Lasko utwierdzą nas w przekonaniu, że słaba pamięć nie istnieje, jest tylko słaba umiejętność zapamiętywania. Pocieszające jest to, że tę umiejętność możemy rozwijać, łącząc nowe informacje z wiedzą już ugruntowaną w naszej sieci pamięci. Kiedy pracujemy z wyobraźnią – na przykład za pomocą Map Myśli – pobudzamy wszystkie zmysły, stymulujemy mózg do pracy oraz zaczynamy naturalnie i świadomie zapamiętywać.
Poradnik przeprowadzi nas przez proces stosowania map do sporządzania notatek czy notowania na bieżąco podczas wykładu, szkolenia, konferencji czy też lekcji. Także ludzie aktywni zawodowo docenią to narzędzie w codziennej pracy, mapy pozwalają bowiem myśleć efektywniej, lepiej planować i szybciej rozwiązywać swoje problemy.
Zdobytą wiedzę będziemy mogli wykorzystać w praktyce dzięki temu, że autorzy krok po kroku pokażą zasady tworzenia map i podzielą się z nami obserwacjami, a my dostaniemy szansę rozpoczęcia pracy z mapami i zaplanujemy wymarzone wakacje. Dodatkowo pojawi się tez możliwość wzięcia udziału w konkursie na najciekawszą Mapę Myśli.
Jeśli dzięki książce „Mapy Myśli” zaoszczędzimy czas i wpadniemy na rewelacyjny pomysł, czy też znajdziemy twórcze rozwiązanie nurtującej nas kwestii, to tym samym dołączymy do elitarnego klubu zwolenników życia z Mapami Myśli w zanadrzu. Pora zatem wyzwolić swoją kreatywność, powiedzieć precz sklerozie, a zaoszczędzone na nauce godziny spożytkować na relaks!

Marcin Matuszewski, Radosław Lasko "Mapy Myśli. Dowiedz się, jak zwiększyć efektywność pracy, i poznaj język swojego umysłu", Sensus, 2011 r.

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl 

sobota, 24 grudnia 2011

Chris Guillebeau " Nie bój się pójść własną drogą. Sztuka nonkonformizmu"

Bycie innym to podważanie odgórnie ustalonego porządku i konwencjonalnych założeń, ale także traktowanie życia jako radosnej i wartościowej przygody. Niestety bycie innym jest wbrew przyjętej tradycji i oczekiwaniom ludzi, którzy ze strachu przed zmianą nie mogą zaakceptować kreatywnego myślenie czy postępowania niezgodnego z wpojonym w dzieciństwie szablonem. I tak, podejmując wszelkie decyzje i dokonując wyborów dotyczących różnych sfer życia, zbyt często dajemy się przekonać, że bycie innym skaże nas na społeczne wykluczenie i niepewną przyszłość. Stajemy się zatem z dnia na dzień coraz bardziej zgaszeni, stłamszeni, a pełni radości ludzie jakimi kiedyś byliśmy, zamieniają się w pesymistów i malkontentów, którzy zapominają o swoich celach i marzeniach.
Czasami jednak zdarza się coś, co otwiera nam oczy na świat i uświadamia, że straconych chwil nie można nadrobić, a życie jest tylko jedno. Dlaczego zatem nie przeżyć go według swoich reguł? Namawia do tego, a nawet pokazuje jak to zrobić Chris Guillebeau w książce „Nie bój się pójść własną drogą. Sztuką nonkonformizmu”. Zadając proste pytanie (znane nam zresztą z dzieciństwa) „Czy gdyby wszyscy skoczyli z mostu, ty też byś to zrobił?” autor prowokuje nas do przemyśleń nad jakością naszego życia i schematami postępowania, w które upchnęło nas otoczenie. Zatem „chrzań ludzi skaczących z mostu”, zacznij myśleć samodzielnie i podążać w kierunku twojego marzenia. Nawet jeśli czujesz, że zbyt głęboko tkwisz w swoim bezpiecznym i nieszczęśliwym życiu, masz zaciągnięte zobowiązania finansowe i jesteś odpowiedzialny za bezpieczeństwo rodziny to nie znaczy. Że twoja codzienność musi być drogą przez mękę.
Guillebeau swoje przesłanie zawarł w trzech częściach poradnika, z których pierwsza „niezwykłe życie” pokazuje jak robić coś dobrego dla siebie i jednocześnie pomagać innym. Przyjrzyjmy się temu, jak nawiązywać przyjaźnie i jak wzajemnie korzystać ze wsparcia i przekonamy, że można planować przyszłości bez odkładania czegokolwiek na później. Spróbujemy dotrzeć też do swoich pragnień, nawet tych szalonych czy bardzo ambitnych, które uśpiliśmy gdzieś po drodze, a które nie muszą być tylko fantazjami. Nie musimy się nikomu z nich tłumaczyć, ani za nie przepraszać wystarczy tylko zacząć je realizować. Musimy jednak pamiętać, że kiedy postanowimy złamać konwenanse, spotkamy mnóstwo ludzi, którym nasze życiowe wybory nie będą się podobały. Możemy albo stawić im czoło, albo zignorować ich i po prostu robić swoje. Nikt przecież, oprócz nas samych, nie przeżyje tego życia.
Tym, co ogranicza nasze działania i odróżnia szczęśliwego człowieka czynu od frustrata, który już dawno pogrzebał marzenia, jest stopień oswojenia strachu. Autor tłumaczy, że strach zaczynający się od poczucia nieokreślonego zagrożenia prowokuje pesymistyczne myśli i sieje wątpliwości. „Za kogo ty się masz?”- pyta strach, a my przyglądając się strachowi dojdziemy, w ślad za Guillebeau do wniosku, że to poczucie niepewności wynika z jednego z trzech lęków: przed porażką, przed sukcesem i przed zmianą, z których ten ostatni, jest zdecydowanie najsilniejszy. Każda decyzja czy poważny krok skutkuje zmianą naszego życia i dlatego też (nawet podświadomie) obawiamy się działania. Tymczasem, by z tego ograniczającego strachu się wyzwolić, lęk przed nieznanym musi stać się mniejszy niż bierna akceptacja obecnej sytuacji. Autor, posługując się odpowiednimi przykładami podpowie jak tego dokonać.
Część druga „przejęcie kontroli nad pracą” uświadamia nam, że jedynym gwarantem bezpieczeństwa nie jest praca na etacie czy spadek po babci, ale… własne kompetencje. Warto przy tym mieć świadomość, że przejęcie kontroli nad własną karierą zawodową jest mniej ryzykowne, niż powierzenie swojego losu obcej osobie. Żeby to było jednak możliwe musimy zmienić swój sposób interpretowania zdarzeń, a następnie podjąć działanie w celu zmiany swojej sytuacji. Nikt bowiem nie zadba o nas i o nasz sukces lepiej, niż my sami.
Kiedy już świadomi swych celów, ograniczeń i metod pracy nad nimi przystąpimy do lektury części trzeciej „potęga konwergencji” przekonamy się w jaki sposób możliwe jest podejmowanie szerokiego zakresu działań przy jednoczesnym redukowaniu ich do tych najważniejszych. W sytuacji, kiedy chcemy poświęcać czas na istotne sprawy, ale nie jesteśmy pewni, które obowiązki powinniśmy wykonywać, autor radzi przepuścić każdy z nich przez specjalny filtr, czyli dwa pytania: „Po co miałabym to robić?” i „Co się stanie, jeśli tego nie zrobię?”. Stosowanie tej metody nauczy nas oddzielania obowiązków istotnych od nieistotnych, zaś kolejnym krokiem, będzie powiedzenie „nie” jak największej liczbie tych drugich. Ta umiejętność jest niezwykle istotna, jeśli chcemy żyć na własnych warunkach, a nie pod dyktando innych.
Po lekturze książki Guillebeau człowiekiem targają sprzeczne emocje. Z jednej strony można zarzucić autorowi, że jego niekonwencjonalne idee nie tylko rzucają wyzwanie status quo, ile zagrażają naszej pozycji społecznej i towarzyskiej, można je nazwać nierozsądnymi i nieodpowiedzialnymi. Tyle tylko, że każdy postęp był dzieckiem właśnie tych ludzi, którzy postępowali wbrew utartym zasadom i regułom. Sukces odnoszą ci, którzy nie boją się ryzyka, próbują nowych rozwiązań. A w której grupie ty się mieścisz? Czy lekturę książki „Nie bój się pójść własną drogą” uznasz za stracony czas i odłożysz na półkę by pokrywała się kurzem, czy tez zaczniesz wcielać w życie rady Guillebeau krzycząc „Chrzanie ludzi skaczących z mostu”? Ja mam tylko jedną odpowiedź - „chrzanie ich!”.

Chris Guillebeau " Nie bój się pójść własną drogą. Sztuka nonkonformizmu", G+J Gruner+Jahr Polska, 2011 r.
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl 

 

wtorek, 29 listopada 2011

W.Gladstone, R.Greninger, J.Selby "Czerpiąc ze źródła. Wykorzystaj Prawo Przyciągania, by osiągnąć bogactwo i szczęście"

„Nieskończona twórcza moc Uniwersalnego Umysłu znajduje się pod kontrolą świadomego umysłu jednostki. W każdej chwili możemy na własną prośbę otrzymać inspirację płynącą z Uniwersalnego Umysłu.”- o samospełniającej się przepowiedni, sprawczej mocy myśli i roli nastawienia w procesie działania napisano już niejedną pracę. Ludzie sukcesu swoimi osiągnięciami dają przykład prawdziwości tych teorii, a mimo szerokiego grona sceptyków, wciąż pojawiają się nowe dowody na to, że prawo przyciągania znacząco odmienia nasze życie.
„Czerpiąc ze źródła” to poradnik pokazujący nam, jak dzień po dniu można zamanifestować nasze marzenia i stać się szczęśliwym oraz spełnionym człowiekiem. Autorzy, William Gladstone, John Selby i Richard Greninger ujawnili czytelnikom sekrety Charlesa Haanela, będące kompilacją filozofii Wschodu i Zachodu. To właśnie Haanel był tym, któremu udało połączyć się wyjątkowe zdolności - być zarówno praktycznym biznesmenem, jak i człowiekiem uduchowionym, zainteresowanym ezoterycznymi praktykami. On też był mistrzem słynnego Napoleona Hilla, który stał się sławny za sprawą swojej książki „Myśl i bogać się”, uznanej za najważniejszy poradnik samopomocy, jaki kiedykolwiek opublikowano. Teraz i my mamy szansę wkroczyć na inną drogę, samoświadomości, spełnienia, pod warunkiem oczywiście, że nasza aktywność nie ograniczy się do lektury książki „Czerpiąc ze źródła”, ale będziemy aktywnymi uczestnikami przemian w niej opisanych.
Techniki przywołane przez Gladstone’a Greningera i Selby`ego pozwalają osiągnąć zamierzone cele, a dzięki temu, że możliwa jest praca indywidualna nad nimi, każdy w swoim tempie i w domowym zaciszu może przygotować się do stawienia czoła zachodzącym w świecie zmianom. Pracę z poradnikiem można rozpocząć, w zależności od naszego stopnia znajomości tematu, od głównego materiału pozostawionego przez Charlesa Hannela, medytacji i ćwiczeń oddechowych bądź od początku, od wskazówek pochodzących od autorów.
Podczas „treningu” samoświadomości nauczymy się używać zdań naprowadzających by kierować uwagę na nowe tory i wyciszyć swój umysł. Dzięki temu będziemy mogli otworzyć się na wskazówki płynące z naszego wyższego źródła. Stosując się do podanych rad  dostroimy się do głębokich pragnień i uczuć obecnych w naszym sercu i dowiemy się, czego naprawdę potrzebujemy w danej chwili.  Na poziomie najgłębszych uczuć połączymy się z Twórczym Źródłem mocy i inspiracji. W ten sposób będziemy mogli doświadczyć przebłysku nowej idei i wizji tego, gdzie chcemy skierować naszą uwagę, by nadać swojemu życiu nowej jakości. A to już najlepsza droga do osiągnięcia tego, co nas uszczęśliwi.
„Czerpiąc ze źródła” zawiera prostą, uniwersalną metodę do codziennego stosowania, zmierzającą do osiągnięcia ambitnych, długoterminowych celów. Dzięki stymulacji wyobraźni wewnętrzną pasją i stworzeniu idealnej wizji, zdołamy popchać nasze życie do przodu i zaspokoić nasze pragnienia, w tym pragnienie dobrobytu. Mimo, że Haanel żył i pisał ponad sto lat temu, pozostając pod wpływem nowych, radykalnych teorii i naukowców takich jak Albert Einstein, to jego metoda związana z Uniwersalnym Umysłem jest… uniwersalna. Dlatego „zacznij żyć uważnie. Nie minie dużo czasu, a doświadczysz przepływu zainteresowania życiem”, zaś wszystkim sceptykom radzę wypróbować kolejne kroki w kierunku bogactwa i szczęścia. Nawet jeśli metoda ta nie pomoże, to z pewnością nie zaszkodzi.

Recenzja została umieszczona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl
W.Gladstone, R.Greninger, J.Selby "Czerpiąc ze źródła. Wykorzystaj Prawo Przyciągania, by osiągnąć bogactwo i szczęście", Sensus, 2011 r.

niedziela, 27 listopada 2011

Thich Nhat Hanh „Spokój z każdym oddechem. Codzienne medytacje uzdrawiające życie”

Medytacja często mylnie jest kojarzona z egzotycznymi praktykami bądź przynależnością do sekty. Tymczasem medytacja to droga do rozwoju, a jej celem jest nie tylko poprawa zdrowia fizycznego i samopoczucia psychicznego, osiągniecie oświecenia, ale i przezwyciężenie lęku czy osiągnięcie pełnej kontroli nad ciałem i umysłem. Coraz więcej ludzi czyni z medytacji sposób na życie przekonując się,  że może być ona pomocna zarówno dla osoby ją stosującej, jak i dla ludzi z bliższego otoczenia.
Thich Nhat Hanh, wietnamski mnich buddyjski i mistrz zen uświadamia nam, jak wielkie przemiany mogą dokonać się w nas samych i postrzeganiu świata dzięki duchowej praktyce. Jego książki: „Cud uważności” czy „Każdy krok niesie pokój” poświęcone są praktyce medytacji i wplataniu uważności i pokoju w różne aspekty codziennego życia. Kolejna pozycja „Spokój z każdym oddechem. Codzienne medytacje uzdrawiające życie”, jest niejako kontynuacją poprzednich poradników, a  prostota jej przekazu sprawia, że wskazówki w niej zawarte może stosować każdy, w dowolnym momencie swojego życia.
Ten pewnego rodzaju podręcznik wiodący nas do samoświadomości, może, a nawet powinien, towarzyszyć nam każdego dnia w zmaganiach z rzeczywistością, a dzięki omówionym sposobom medytacji, staniemy na drodze do odnalezienia szczęścia w każdej chwili. Co więcej, medytacje możemy stosować  niezależnie od tego, jak wiele mamy obowiązków zawodowych i gdzie się w danej chwili znajdujemy. Wystarczy, że po przebudzeniu uśmiechniemy się szeroko, bowiem właśnie dostaliśmy od losu kolejne 24 godziny, które możemy zaprojektować zgodnie z naszymi upodobaniami i zainteresowaniami.
Doświadczać radości można nawet wówczas, kiedy wykonujemy prozaiczne czynności, takie jak przemywanie twarzy, szorowanie zębów czy ubieranie się. Niektórzy ludzie poświęcają wiele godzin medytując w pozycji siedzącej, ale autor namawia do tego, aby spróbować medytować choć minutę lub dwie. Można w tym czasie zapalić kadzidełko, by stworzyć podniosła atmosferę lub wielokrotnie w ciągu dnia (nawet w pracy) przy wykorzystaniu przytoczonego w książce wiersza, medytować odczuwając przy tym odświeżenie i odprężenie.
W książce Thich Nhat Hanha znajdziemy także załączone gathy do codziennej medytacji, czyli krótkie wiersze, przydatne do tego, by trwać w uważności i wrócić do bieżącej chwili. Można je recytować podczas wykonywania codziennych czynności, a ich stosowanie nie wymaga wyznawania określonej wiary czy specyficznych rytuałów. Gathy, będące zarówno lekcją medytacji, jak i poezją, stanowią podstawę buddyjskiej tradycji zen, nam zaś pomogą zatopić się w teraźniejszości, odnaleźć w sobie spokój i harmonię.
„Spokój z każdym oddechem. Codzienne medytacje uzdrawiające życie” wydane przez Wydawnictwo Sensus, to oaza spokoju w pełnej hałasu codzienności. To pełna świadomość swego ciała i wypełniającego je życiodajnego oddechu. To studnia, z której możemy czerpać się do przetrwania kolejnego dnia.
Zaś w pracy zawodowej, włączając każdego dnia komputer, warto poświęcić kilka sekund na recytację następującej gathy: "Gdy włączam komputer/Mój umysł łączy się z magazynem danych/Ślubuję przemienić siłę nawyku/Aby pomóc kwitnąć miłości i zrozumieniu". Prawda, że od razu praca idzie sprawniej?

Thich Nhat Hanh „Spokój z każdym oddechem. Codzienne medytacje uzdrawiające życie”, Sensus, 2011r.
Recenzja została umieszczona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl


środa, 23 listopada 2011

Nie tucz książkowego potwora! Kupuj u wydawcy!

Gdzie kupujesz nowości książkowe? W małych księgarenkach? W centrach handlowych? W księgarniach sieciowych?  A może za pośrednictwem Internetu? Zastanów się dobrze, bowiem Twoja odpowiedź może mieć wpływ na to, czy będziesz jeszcze miał co czytać …

- Wydawcy mają coraz większy problem z odzyskaniem pieniędzy za swoje książki z dużych sieci księgarskich – podkreśla Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka bestsellerowej serii "Cukiernia pod Amorem". - Przez to maleje liczba tytułów pojawiających się w księgarniach, przez to maleją nakłady na marketing, przez to coraz większe problemy mają redakcje pism i serwisów literackich, przez to z kolei cierpią czytelnicy, poszukujący interesującej i naprawdę dobrej lektury. I właśnie czytelnicy są największą nadzieją na ozdrowienie sytuacji. Świadomy klient, niczym świadomy obywatel, ma siłę, jakiej doświadczyli ostatnio najwięksi tyrani świata. Ponieważ wydałam w ciągu ostatniego roku ponad dwa tysiące złotych na książki w salonach sieci, niniejszym oznajmiam, że przestaję robić tam zakupy! W Waszych-naszych rękach, czytelnicy, los autorów, wydawców i książek. Kupujcie świadomie! Kupujcie w niewielkich księgarniach lub – najlepiej – przez Internet, bezpośrednio u wydawcy - nawołuje autorka.

Potwór na diecie?
– Wiele bardzo zasłużonych dla polskiej kultury wydawnictw ma w sieciach zamrożone ogromne pieniądze. Przez to publikacja wielu znakomitych książek, naprawdę wartościowej literatury jest odłożona na czas późniejszy, może też… w ogóle nie dojść do skutku! Dlatego chcemy zainaugurować akcję „Nie karm książkowego potwora! Kupuj u wydawcy!” – mówi Sławomir Krempa, redaktor naczelny wortalu literackiego Granice.pl.

Los książki w rękach czytelników!
- Wszyscy musimy wziąć odpowiedzialność za losy rynku książki w Polsce – mówi popierający przedsięwzięcie Grzegorz Raczek, redaktor naczelny portalu DuzeKa.pl – Każdy z miłośników książki powinien poinformować o zaistniałej sytuacji swoich znajomych i przyjaciół. Z pewnością dobrym sposobem będą serwisy społecznościowe. Na Facebooku pod adresem: http://www.facebook.com/niekarmksiazkowegopotwora pojawił się fanpage, który gromadzić ma zwolenników przedsięwzięcia. By go łatwo znaleźć, wystarczy wpisać w wyszukiwarce hasło: Nie karm książkowego potwora! Warto go polubić i polecić znajomym. Udostępniliśmy też specjalne grafiki z hasłem dotyczącym akcji i zachęcamy Internautów, by na określony czas zastąpili nimi swoje zdjęcia profilowe. Blogerów zachęcamy, by zamieszczali grafiki te na swoich stronach. Dzięki temu – mamy nadzieję – uda się dotrzeć także do osób, które książki kupują rzadziej, jako prezent na Boże Narodzenie czy urodziny. 

 - Powtórzmy: apelujemy do miłośników książki, by nabywali nowości wydawnicze bezpośrednio w księgarniach internetowych wydawców lub w księgarniach przez nich wybranych. Warto też kupować w niewielkich księgarenkach – podkreśla Krempa. – To bardzo ważna inicjatywa, szczególnie w okresie przedświątecznym, gdy sprzedaż książki bardzo dynamicznie rośnie.

Zatem powiedz STOP łakomym potworom odbierającym autorom wenę twórczą, wydawcom – serce do zaspokajania potrzeb czytelników, a wszystkim znajdującym upodobanie w delektowaniu się słowem pisanym – możliwość zagłębiania się w książki. Przyłącz się do akcji „Nie tucz książkowego potwora” i… wyślij go na dietę!

Łukasz Wróblewski "Strategie marketingowe w instytucjach kultury"

W latach 70 XX wieku W.Tatarkiewicz sformułował istniejącą do dziś definicję sztuki, mówiącą, że jest to „zbiór świadomych wytworów człowieka powstających w wyniku odtwarzania, tworzenia lub też wyrażania uczuć tylko wtedy, kiedy wytwory te wywołują zachwyt, wzruszenie czy też wstrząs”. Równolegle z tym pojęciem funkcjonuje też kultura, w wielu ujęciach tożsama z „życiem kulturalnym”, czyli „zbiorowym uczestnictwem w publicznych formach upowszechniania kultury”. Będąc konsekwentnym, należy jeszcze obok wyżej wymienionych pojęć przytoczyć kwestię upowszechniania kultury, które to zjawisko jest odnoszone do przedsięwzięć mających na celu zapoznanie jak najszerszego grona odbiorców z wytworami i działaniami artystycznymi oraz pewnymi elementami kultury techniczno- użytkowej.
Tym upowszechnianiem kultury, a raczej sposobami za sprawą których się ich dokonuje, zajmuje się wnikliwie Łukasz Wróblewski. Jego książka, to kolejne już z serii „Marketing bez tajemnic” opracowanie, tym razem dotyczące „Strategii marketingowych w instytucjach kultury”. Adresowana głównie do menadżerów, kadry kierowniczej, urzędników i zarządzających szeroko pojętymi instytucjami związanymi z instytucjami kultury, ale i dziennikarzy, studentów oraz wszystkich zainteresowanych tematem pozycja, to prawdziwe kompendium wiedzy o kształtowaniu strategii marketingowej na rynku upowszechniania dzieł sztuki.
Gwałtowne przemiany organizacyjne, wzrastająca konkurencja oraz świadomość konsumentów na rynku sprawia, że przed zarządzającymi instytucjami zajmującymi się upowszechnianiem kultury, stoi nie lada wyzwanie. Konieczność zmiany strategii z dotychczasowej, produktowej na orientację rynkową, wywołuje sprzeczne emocje, a nawet opór. Tymczasem marketing ewaluował, stając się nie bezwzględnym dążeniem do maksymalizacji zysku, ale koncepcją zarządzania. Tym samym konieczne stało się określenie misji i celów strategicznych, określanie potrzeb rynku docelowego i dostosowanie do nich marketingu-mix, zidentyfikowanie źródeł przewagi konkurencji oraz wykorzystanie wizerunku, jako długotrwałej przewagi konkurencyjnej.
Książka Wróblewskiego podzielona jest na trzy części. Pierwsza stanowiąca wprowadzenie do problematyki marketingu kultury, porusza kwestię kultury i jej podziału, kultury wysokiej, sztuki, upowszechniania kultury i typologii instytucji kultury. W części drugiej zawiera się proces kształtowania strategii marketingowej na rynku upowszechniania dzieł sztuki, począwszy od formułowania i wyboru strategii marketingowych po instrumenty marketingu i ich miejsce w sferze kultury wysokiej oraz narzędzia marketingowe oparte na relacjach z głównymi uczestnikami rynku. Ostatnia, trzecia część książki jest opisem strategii marketingowych w sferze kultury na przykładzie filharmonii. Znajdziemy tu zarówno działania strategiczne, marketingowe, strategie narzędziowe stosowane przez filharmonie, jak i modele strategii marketingowych filharmonii, dotyczące wyspecjalizowanych rynków docelowych.
Tak wszechstronne ujęcie tematu, a jednocześnie poruszenie kwestii praktycznych, ukazujących realia funkcjonowania koncepcji marketingu w sferze kultury, a także problemy związane z wdrożeniem strategii, czynią z książki nieoceniona pomoc dla wszystkich związanych z instytucjami kultury, czy to ludzi nimi kierujących czy też współpracujących. Tym samym „Strategie marketingowe w instytucjach kultury” nie tylko powinny stanąć w bibliotekach w dyrektorskich gabinetach, ale stanowić bodziec do zmian w sferze kultury.

Łukasz Wróblewski "Strategie marketingowe w instytucjach kultury", Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne