poniedziałek, 23 marca 2015

Sharon Lechter „Myśl i bogać się dla Kobiet”

Tytuł: Myśl i bogać się dla Kobiet
Autor: Sharon Lechter
Wydawnictwo: Studio EMKA









Kiedy ponad siedemdziesiąt lat temu Napoleon Hill pisał swoją książkę „Myśl i bogać się”, formułując trzynaście głównych kroków do sukcesu nawet nie przypuszczał, że wpłynie ona na życie wielu ludzi. Lektura poradnika, otwierającego drogę do finansowej wolności, do życia pełnego pasji, inspirowała i inspiruje do zmiany i do działania. Hill oparł swoją książkę na rozmowach przeprowadzonych z ponad pięciuset mężczyznami, ludźmi sukcesu, a także z tymi, którzy ponieśli klęskę. Skala prowadzonych przez niego badań pozwoliła na stworzenie uniwersalnego przewodnika sukcesu. Uniwersalnego, ale w podtekście adresowanego do mężczyzn, bowiem w czasach autora kobiety odgrywały marginalną rolę w biznesie.

Dziś, w obecnych warunkach ekonomicznych i gospodarczych, zaistniała potrzeba stworzenia podobnej publikacji dla kobiet. Udowodnione jest, iż płeć piękna dokonuje nieco innych wyborów, inny jest też schemat działania kobiet i mężczyzn, dlatego konieczne są inne wzorce. Tym sposobem, nakładem wydawnictwa Studio Emka, ukazała się kobieca odpowiedź na dzieło Hilla. „Myśl i bogać się dla Kobiet” to zbiór wskazówek pochodzących od kobiet sukcesu, opatrzonych komentarzem Sharon Lechter. Autorka wielu książek, uznany autorytet w dziedzinie edukacji finansowej, dzieli się z nami swoimi doświadczeniami, prowadząc ku zmianie naszych przekonań, podejścia do pracy i bogactwa, ku zmianie życia. Nie tylko pomysł na książkę, ale także jej rozkład został oparty na pomyśle Hilla – znajdziemy tu zatem osobiste historie wpływowych kobiet, które zastosowały kroki zawarte w danym rozdziale i mogą zaświadczyć o ich skuteczności.

„Trzynaście sprawdzonych krokach do bogactwa”, przedstawionych z kobiecej perspektywy, to droga wymagająca od nas aktywności i pracy nad sobą. Przed czytelnikiem (a właściwie czytelniczką) stoi zadanie obudzenia w sobie żądzy, będącej siłą motywującą do działania. Konieczne będzie również zdefiniowanie słowa „wiara”, nie w odniesieniu do religii, ale określonego stanu umysłu, którego osiągnięcie definiuje nasz los. Dowiemy się również, jaką rolę w kształtowaniu naszego nastawienia odgrywa dialog wewnętrzny i jakie znaczenie w dążeniu do bogactwa ma wiedza. Wraz z autorką będziemy również pracowały nad rozbudzaniem wyobraźni, nauczamy się przekładać pragnienia na działanie za pomocą planów. Konieczne będzie zmniejszenie prawdopodobieństwa odkładania decyzji i nauka podsycania w sobie zaangażowania, tak, by nie zrezygnować w drodze na szczyt.

Lechter, w ślad za Hillem, podkreśla znaczenie grupy doradczej oraz przybliża kwestię … przetwarzania energii seksualnej. Przekonamy się również, jak wielką rolę w dążeniu do realizacji celu odgrywa podświadomość oraz przyjrzymy się mózgowi, bowiem to w tym organie mają miejsce procesy myślowe. Docenimy ponadto działanie mechanizmu, dzięki któremu ukryta wiedza staje się dostępna w trakcie podejmowania decyzji, czyli intuicji, oswoimy również swój strach. Czternasty krok, który nie pojawił się u Hilla, powstał w efekcie pracy nad książką – pojawiła się bowiem potrzeba omówienia przeszkód, z którymi mierzy się niemal każda kobieta, pragnąca żyć zgodnie z wewnętrzną potrzebą i pragnieniem.

„Ta książka nie zmieniła mojego życia, ale raczej zainspirowała mnie i dała mi siłę do podejmowania decyzji, działania i zmiany samej siebie” – powiedziała jedna z rozmówczyń autorki o książce Hilla. Tymi samymi słowami można podsumować poradnik „Myśl i bogać się dla Kobiet” Sharon Lechter. Lektura książki musi pociągać za sobą działanie, dlatego warto skorzystać z ćwiczeń i zadań, których wykonanie zaleca autorka. Przyczynią się one do samopoznania, posłużą poznaniu swoich pragnień, automotywacji, pozwolą przekształcić negatywne myśli w takie, które stanowić będą bodziec do realizacji celów. Poradnik niesie ze sobą ogromny ładunek energetyczny, inspiruje, otwiera nas na różne możliwości, które aż się proszą o wykorzystanie. Słowa kobiet, które już odniosły sukces dowodzą, że jest on możliwy, wystarczy tylko  obrać go sobie za cel i  dążyć do jego realizacji!

poniedziałek, 16 marca 2015

Rom Brafman „Sukces wbrew oczekiwaniom. Co tkwi u podstaw naszych wielkich dokonań?”

Tytuł: „Sukces wbrew oczekiwaniom”
Autor: Rom Brafman
Wydawnictwo: Studio EMKA















Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego jedni ludzie odnoszą sukces, podczas gdy inni z trudem mogą związać koniec z końcem? Dlaczego niektórzy sięgają szczytu nawet wówczas, kiedy ich start wcale nie był łatwy? W jaki sposób byli w stanie zrobić spektakularne kariery, mają udane życie towarzyskie i uczuciowe, pomimo licznych przeszkód na drodze oraz traumatycznych wydarzeń? Dlaczego dzieje się tak, że piętrzące się kłopoty potrafią jednym podciąć skrzydła, podczas gdy drugich motywują do działania?

O tym, jakie są determinanty sukcesu i w jaki sposób zmienić swoje zachowanie, by osiągnąć założone cele, pisze Rom Brafman, w fascynującej książce „Sukces wbrew oczekiwaniom. Co tkwi u podstaw naszych wielkich dokonań?”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Studio EMKA pozycja, zdecydowanie różni się od setek poradników dotyczących tej tematyki, zarówno treścią, jak i podejściem do zagadnienia. Nie znajdziemy tu pustych frazesów, rad nie wnoszących nic do naszego życia. Brafman proponuje nam intrygujący wykład poświęcony psychologicznemu ujęciu sukcesu, wzbogacony licznymi przykładami oraz wynikami badań. Mimo naukowej wymowy książki, nie znajdziemy tu jednak skomplikowanej terminologii czy słownikowych definicji. Autor w dość swobodnym stylu snuje rozważania, sięgając po udokumentowane przypadki ludzi, którzy pomimo przeciwności losu odnieśli oszałamiający sukces.

Autor prezentuje nam teorię, zakładającą istnienie tzw. tunelowców. To te osoby, które szczególnie w trudnych chwilach skupiają się na sobie, by zyskać wgląd w to, co mogą zmienić. Nie szukają oni czasu na szukanie winnych swoich problemów, nie oskarżają ludzi obecnych w otoczeniu, nie obwiniają za wszystko rządu i jego polityki, nie powołują się na niesprzyjające okoliczności. Przejmują natomiast pełną odpowiedzialność za swoje życie, wykorzystują swoją siłę sprawczą, by zmieniać otaczającą ich rzeczywistość i radzić sobie z kłopotami.

Działania „tunelowców” nie ograniczają się wyłącznie do kontroli nad ludźmi i wydarzeniami. Starają się oni znaleźć sens w najdrobniejszych elementach swojego życia, nadać sens i cel wszystkiemu, co ich otacza. Umieją cieszyć się chwilą, pielęgnują oni w sobie pasję, podsycają ciekawość, nie poddają się zwątpieniu. Po lekturze książki Brafmana oraz wynikach przytoczonych przez nich badań nie mamy wątpliwości, że taka postawa przynosi spodziewane rezultaty. Przekonuje nas o tym Percy Spencer, a także Abraham Lincoln oraz życiorysy innych postaci przywołanych przez autora.

„Sukces wbrew oczekiwaniom” to książka, którą czyta się ze zdumieniem odkrywając, jak wiele w naszym życiu zależy od nas. Kluczem do sukcesu jest jednak przyjęcie właściwej postawy wobec życia, odpowiednie skierowanie światła (spojrzenia) oraz … poczucie humoru. Aby nie zapomnieć o zasadach zawartych w publikacji, Brafman zebrał je wszystkie w punktach i umieścił na końcu książki. Stanowią podsumowanie jego rozważań, do którego sięgnąć możemy w każdej chwili, bez konieczności odszukiwania właściwego fragmentu w tekście.



poniedziałek, 9 marca 2015

Jacqui Marson „Bycie miłym to przekleństwo. Jak nauczyć się asertywności i z łatwością mówić NIE”

Tytuł: Bycie miłym to przekleństwo. Jak nauczyć się asertywności i z łatwością mówić NIE
Autor: Jacqui Marson
Wydawnictwo: MUZA SA













Jesteś gotowa nieść pomoc zawsze i każdemu? Z uśmiechem na usta pożyczasz swoje ostatnie pieniądze koleżance wiedząc, że na ich zwrot będziesz musiała długo czekać? Opiekujesz się dziećmi siostry, choć wolałabyś spędzać w tym czasie czas na beztroskim leniuchowaniu? Brakuje ci doby na relaks, na realizację własnych pasji, a nawet na pracę, ponieważ cały dzień spełniasz życzenia i prośby innych? Zawsze można na tobie polegać, jesteś pierwsza, która zgodzi się na realizację dodatkowych zadań w pracy, która poświeci nawet weekend z rodziną, by tylko usłyszeć pochwałę z ust szefa? STOP! Jeśli w tych pytaniach odnalazłaś siebie, jeśli te pytania są ci boleśnie bliskie to znak, że cierpisz na brak asertywności. Jeśli poświęcasz się na innych, robiąc to swoim kosztem, jeśli zamiast czerpać z tego przyjemność jesteś sfrustrowana i masz wszystkim za złe, że cię wykorzystują, czas popracować nad zmianą swoich zachowań. Czas zadbać o siebie. Czas przekonać się, że bycie miłym to przekleństwo…

O tym, jak uporać się z Przekleństwem Bycia Miłym, jak uwolnić się od oczekiwań innych względem własnej osoby, jak zacząć żyć pełnią życia w taki sposób, jaki pragniemy, pisze Jacqui Marson, psycholog kliniczny. W swojej pracy miała możliwość spotkać wiele kobiet, na których życiu ciążyło przekonanie, że muszą postępować dokładnie tak, jak inni chcą, aby być osobami lubianymi i docenianymi. Co więcej, sama autorka zmagała się z ograniczającymi ją przekonaniami, z wzorcami myślowymi, które kazały jej udowadniać wszystkim, jaka jest silna i ile zniesie. W swoim poradniku „Bycie miłym to przekleństwo. Jak nauczyć się asertywności i z łatwością mówić NIE”, opublikowanym nakładem wydawnictwa MUZA SA, posługuje się licznymi przykładami ze swojej pracy terapeutycznej i życia prywatnego, by wskazać nam drogę do szczęścia i niezależności. Książka jest adresowana zarówno do mężczyzn, jak i do kobiet, choć nie da się ukryć, że to płeć piękna, wychowana na grzeczne i potulne księżniczki, ma największy problem z odmawianiem innym.

Poradnik składa się z jedenastu rozdziałów, a każdy z nich przybliża historię wybranych osób mających problem z asertywnym oddziaływaniem, a także wprowadzenia merytorycznego oraz ćwiczeń zaproponowanych przez autorkę. Aby rzeczywiście skorzystać z tej pozycji, by wykorzystać ją do zmiany swojego życia, do samorozwoju, warto czytać ją dokładnie, zaznaczając najistotniejsze kwestie oraz sumienne wykonując zadania, pozwalając sobie przy tym na chwile refleksji. Kiedy już rozpoczniemy proces zmian, warto sięgać tylko do wybranych zagadnień czy też metod pracy.

Marson pokazuje nam, że nie ma przypadków beznadziejnych, że zmiany są możliwe, należy tylko zrobić pierwszy krok. Przedstawia nam m.in. Indirę, traktowana przez rodzinę niczym całodobową pomoc, Susie, która zawsze starała się wszystkich zadowolić, Monikę mającą problem w kontaktach społecznych i wielu innych pacjentów, zaś ich historie uświadamiają nam, że nie ma jednego prostego rozwiązania naszego problemu. Autorka przedstawia nam jednak szeroki wachlarz możliwości i ćwiczeń, z których możemy skorzystać, kiedy już rozpoznamy swoje dawne przekonania i wzorce zachowań. Otrzymamy również zestaw narzędzi pomocnych przy planowaniu i przygotowaniu innego sposoby zachowania oraz komunikowania się z otoczeniem, pozostawiając nam jednocześnie wybór, po które z nich sięgniemy.

Książka „Bycie miłym to przekleństwo” nie tylko przekonuje nas, że nasze życie może zyskać nową jakość, ale wręcz zwraca nam to życie, oddając stery w nasze ręce. Po „przepracowaniu” problemu będziemy pomagać ze szczerym uśmiechem na ustach, ale tylko wówczas, kiedy ta pomoc nie będzie okupiona własną krzywdą. Odzyskamy przez to kontrolę, co więcej – lepiej poznamy siebie i swoje pragnienia. Lektura daje nadzieję wszystkim, którzy z powodu braku asertywności tkwili w pułapce oczekiwań wobec nich, którzy poświęcili długie lata starając się przypodobać innym, którzy życzliwość przypłacili zdrowiem, karierą czy związkiem. To także lektura dla psychologów, pedagogów czy trenerów biznesu, dostarczająca nowych metod i narzędzi, a także ciekawych historii pacjentów, możliwych do wykorzystania na prowadzonych zajęciach.

czwartek, 5 marca 2015

Viktor Mayer-Schönberger,Kenneth Cukier "BIG DATA. Rewolucja, która zmieni nasze myślenie, pracę i życie"

Tytuł: BIG DATA. Rewolucja, która zmieni nasze myślenie, pracę i życie
Autor: Viktor Mayer-Schönberger, Kenneth Cukier
Wydawnictwo: MT Biznes








Żyjemy w świecie nowych technologii, a postęp wymusza nieustanne zmiany, zarówno w sferze działania, jak i myślenia. Na rynku pojawiają się miliony nowych produktów, każdego dnia upadają setki firm, które nie są w stanie dorównać konkurencji bądź też zaspokoić potrzeb coraz bardziej wymagających klientów. Dlatego też, jeśli chcemy odnaleźć się w tym gąszczu informacji nas otaczających, jeśli nie chcemy, by technologia stała się naszą zgubą, konieczne jest przyznanie i akceptacja faktu, iż jesteśmy częścią społeczeństwa informacyjnego. Konieczne jest tym samym dostrzeżenie fenomenu, jakim jest big data.

Czym jednak jest dokładnie to tajemniczo brzmiące określenie? Big data nie ma precyzyjnej definicji, bowiem w czasach gwałtownego postępu i przetwarzania miliardów informacji w każdej minucie, żadna definicja nie może taka być. Jednak podejmując próbę przybliżenia zjawiska można stwierdzić, że big data jest zdolnością społeczeństwa do korzystania z dostępnych informacji w taki sposób, by możliwe było lepsze zrozumienie rzeczywistości. Big data pozwala nam przewidzieć, w jakim tempie i na jakim obszarze będzie rozwijała się epidemia choroby, jak będą kształtowały się ceny biletów i kiedy warto je zakupić, a także odpowiada na dziesiątki innych pytań, co wymaga dokładnej analizy danych.

Termin big data i wszystko, co się z nim wiąże, ostało opisane w fascynującej książce opublikowanej nakładem wydawnictwa MT Biznes. „BIG DATA. Rewolucja, która zmieni nasze myślenie, pracę i życie”, to książka która otwiera nam oczy na przemiany zachodzące we współczesnym świecie i która ułatwia nam podejmowanie decyzji oraz działanie. Autorzy, Viktor Mayer-Schönberger oraz Kenneth Cukier, traktują omawiane zjawisko w kategoriach rewolucji, przełomu, który niepostrzeżenie dokonał się na naszych oczach. Uważają oni, że „termin ten obejmuje to, co może być zrealizowane w dużej skali, a nie może być wykonane w małej, w celu uzyskania nowej wiedzy lub stworzenia nowej wartości w sposób, który zmieni rynki, organizacje, relacje między rządami a obywatelami itd.”.

Big data jest początkiem wielkiej transformacji, zmiany, która już się rozpoczęła i której nie da się powstrzymać. W dziesięciu rozdziałach książki, autorzy zawarli dokładny opis tego, jaki jest przebieg tego zjawiska oraz w jaki sposób możemy go wykorzystać, by lepiej funkcjonować nie tylko na konkurencyjnym rynku, ale i w całym naszym życiu. Technologia i związana z nią ilość mniej lub bardziej użytecznych informacji generowanych każdego dnia, stanowi wyzwanie dla naszej interakcji z otoczeniem. O tym jak wygląda teraźniejszość, w której przewidywanie już opiera się na big data, dowiemy się w rozdziale pierwszym, omawiającym zmiany w metodach analizy informacji. Rozdział drugi zwraca uwagę na ilość analizowanych danych, co najczęściej zwalnia nas z konieczności zachowania dużej dokładności, o czym przeczytamy w rozdziale trzecim.

Obserwowanie dużo większego spektrum pozyskiwanych z różnych źródeł informacji wymusza na nas odejście od powszechnego dotychczas poszukiwania przyczyn określonego zjawiska. Mimo iż jesteśmy zaprogramowani na myślenie przyczynowo-skutkowe, big data wymusza skupienie się na schematach i powiązaniach pomiędzy danymi Umożliwi to zrozumienie danego zjawiska i zinterpretowanie komunikatu, że COŚ się dzieje, zaś taka wiedza wystarcza w zupełności do podjęcia działań. Na tych powiązaniach, korelacjach, Mayer-Schönberger oraz Cukier skupiają się w rozdziale czwartym, zaś kolejny rozdział opisuje proces danetyzacji, czyli zbierania informacji o wszystkim. Dzięki takiemu działaniu możliwe jest wykorzystanie danych w zupełnie inny niż dotychczas sposób, a w konsekwencji – wytworzenie nowej jakości uzyskiwanych informacji.

W rozdziale szóstym i siódmym dokonana została analiza wpływu zjawiska big data na naturę biznesu, rynków i społeczeństwa. W kolejnym z rozdziałów autorzy zaznaczają jednak, że pomimo pozytywnych zmian pod wpływem big data, istnieją również pewne zagrożenia. Są one związane przede wszystkim z przetwarzaniem danych osobowych, a dokładnie z możliwościami dokonania identyfikacji osoby, której te dane dotyczą. Big data nie tylko zwiększa ryzyko utraty prywatności, ale i zmienia charakter tego ryzyka, co zmusza do poszukiwania nowych rozwiązań w zakresie ochrony. Ponadto, zjawisko to ogranicza naszą prywatność, a także stwarza złudne wrażenie, że możemy polegać na liczbach, które przecież bywają zwodnicze. Zmiany w generowaniu i przetwarzaniu informacji pociągają za sobą konieczność budowy modelu ochrony prywatności, o czym przeczytamy w rozdziale dziewiątym. Kolejny, ostatni już rozdział,  pozwoli nam na snucie domysłów, jak będzie wyglądał świat w przyszłości. Rewolucja big data to przecież dopiero początek przemian …

Autorzy otwierają nas na prawdopodobieństwo wystąpienia sytuacji, że to algorytmy będą stanowiły podstawę podejmowania każdej decyzji, zarówno jeśli chodzi o prawdopodobieństwo wystąpienia u kogoś ataku serca (za czym idzie konieczność zapłaty wyższej stawki ubezpieczenia) czy ryzyka nie zapłacenia raty kredytu (którego w efekcie bank po prostu nie udzieli). Co więcej, być może sprawdzi się scenariusz rodem z filmów science fiction, czyli prewencyjne aresztowania osób, które mogłyby popełnić w przyszłości przestępstwo.

Zaniepokojony? I słusznie, jednak unikanie tematu nie zmieni tego, że big data stała się faktem. Jedyne co możemy zrobić, to zapoznać się z książką Mayer-Schönbergera oraz Cukiera, zaakceptować zaistniałe zmiany i wykorzystać je z pożytkiem dla siebie. To czyni pozycję „BIG DATA” lekturą niezbędną dla wszystkich, którzy chcą być świadomym tego, co dzieje się w otaczającej nas rzeczywistości, dla studentów, polityków, osób prowadzących działalność gospodarczą. Praktycznie dla wszystkich, bowiem każdy z nas każdego dnia odbiera informacje, koduje je, przetwarza, przesyła dalej, wyciąga z nich wnioski,  podejmując na ich podstawie właściwe (lub nie) decyzje.  

wtorek, 24 lutego 2015

Turney Duff „Ciemna strona Wall $treet”

Tytuł: „Ciemna strona Wall $treet” 
Autor: Turney Duff
Wydawnictwo: MT Biznes









Jordan Ross Belfort być może cieszyłby się niechlubną sławą wyłącznie wśród wąskiego grona ludzi, gdyby nie film „Wilk z Wall Street”, w którym główną role zagrał sam Leonardo DiCaprio. Film ten powstał na podstawie książki pod tym samym tytułem, autorstwa Belforta. Ta biografia jednego z największych amerykańskich maklerów giełdowych i mówców motywacyjnych, który został oskarżony o oszustwa finansowe i skazany na karę pozbawienia wolności, odsłania prawdziwą twarz giełdowego parkietu, wielkich pieniędzy, wielkich przekrętów i … wielkiej rozpusty.

Ile w tym obrazie jest prawdy? Obawiam się, że wszystko, albo niemal wszystko jest zgodne z rzeczywistością – możemy się o tym przekonać podczas lektury wstrząsającej książki Turneya Duffa, byłego tradera, który z osoby bezrobotnej wspiął się na wyżyny po to, by spaść ze szczytu głową w dół. „Ciemna strona Wall $treet”, opublikowana nakładem wydawnictwa MT Biznes to książka dla tych wszystkich, którzy marzą o karierze finansisty, analityka czy brokera. To książka dla tych, którym Wall Street kojarzy się wyłącznie z dużymi pieniędzmi, drogimi garniturami, pięknymi kobietami i sportowymi samochodami…

Po lekturze inaczej spojrzymy na tych, którzy zarządzają naszymi funduszami, którzy w naszym imieniu przeprowadzają milionowe transakcje, którzy przypłacają stres z tym związany załamaniami czy nałogami. Ta biografia stanowi przestrogę, ale również dowód na to, że można żyć inaczej. Jak sam Duff pisze: „Ta książka symbolizuje dla mnie początek, środek i nowy początek”. Autorowi udało się wydostać – zarówno ze szponów Wall Street, jak i uwolnić od alkoholu i narkotyków, a obecnie nie chce on mieć nic wspólnego z transakcjami giełdowymi. Pozostaje tylko życzyć ci czytelniku, żebyś również zastanowił się nad swoją dalszą karierą, albo chociaż powstrzymał się od pewnych destrukcyjnych zachowań. 

Autor zabiera nas w swoje rodzinne strony, do Kennebunk w stanie Main, do czasów, kiedy jako nastolatek robił wszystko, by nie dać się ukształtować ojcu na jego obraz i podobieństwo. Uporządkowane życie pełne reguł, zasad i ciężkiej pracy nie pociągało Turneya. Wówczas nie wiedział jeszcze, że ten postawny mężczyzna przed którym czuł respekt, kilkanaście lat później nie będzie potrafił uruchomić windy w ekskluzywnym apartamencie syna. Zanim jednak do tego doszło, Turney skończył Ohio University i planował karierę dziennikarską. Życie jednak zweryfikowało te marzenia, nie pomogła nawet przeprowadzka do Nowego Jorku, by być w pobliżu większości redakcji i firm reklamowych. Zrezygnowanego młodego mężczyznę uratował jego wuj Tucker, od lat obracający się w środowisku nowojorskiej finansjery. Tak Turney dostał się do banku Morgan Stanley, do działu obsługi klienta prywatnego. 

Wykorzystując wrodzony urok osobisty i umiejętności komunikacyjne Duffowi udało się uniknąć wielu problemów oraz wyjść cało z największych opresji. Co więcej, jego kreatywność i zdolność do zachowania zimnej krwi została doceniona i od tego czasu rozwój jego kariery to wynik samozaparcia, szczęścia i odrobiny szaleństwa. Z banku trafia do nowego funduszy hedgingowego, Galleon Group, założonego przez Raja Rajaratnama, gdzie dołącza do drużyny legendarnego duetu Dave`a i Gary`ego. Tam uczy się życia, działania i – niestety – uczestniczy w wielu transakcjach, również tych odbywających się na granicy prawa. Przekonuje się, że w świecie funduszy nic nie dzieje się przez przypadek i uczy się doceniać rolę informacji. Tam również nabiera hedonistycznych (i destrukcyjnych) przyzwyczajeń.

Stanowisko głównego tradera w Argusie, będące sporym awansem, jest w rzeczywistości równią pochyłą. Wielkie transakcje i wielkie pieniądze oznaczają tylko więcej pokus. Dochodzi do sytuacji, kiedy przestaje wystarczać pensja rzędu dwustu tysięcy, kiedy z powodu połączenia kokainy z alkoholem godziny przeciekają mu przez palce, a kłamstwo wymyka się spod kontroli …

„Ciemna strona Wall $treet” Turneya Duffa to niezwykła historia tradera, która odsłania przed nami zupełnie inne, wstydliwe oblicze Wall Street, after work. Ta twarz wcale nie jest przyjemna, bowiem wykrzywia ją kokainowa maska, otaczają opary alkoholu i wątpliwy zapach ciemnych interesów. Mimo że autorowi nie udało się uniknąć branżowego słownictwa, typowego dla transakcji giełdowych, to książkę czyta się bez większych kłopotów, choć z coraz większym niesmakiem. Okazuje się, że za eleganckimi garniturami, białymi koszulami i drogimi gadżetami kryją się bezwzględni karierowicze, którzy dla żądzy zysku i dobrej zabawy zrobią wszystko. Przynajmniej do czasu, kiedy koło fortuny przestanie być dla nich tak łaskawe, a oni sami skończą jak Duff – poza Wall Street. Chociaż, akurat to nie jest najgorsza z opcji...



czwartek, 19 lutego 2015

Baptist De Pape "Siła serca"

Tytuł: Siła serca
Autor: Baptist De Pape
Wydawnictwo: PWN









Serce to nie tylko mięsień utrzymujący nas przy życiu. Równie ważne jak kwestie biologiczne są te, związane z duchowością. Serce pozwala nam kochać, pozwala współczuć, pragnąć. Często przejmuje także funkcje myślowe, zaś kierowanie się jego podszeptami pozwala nam poczuć pełnię życia, doświadczać niezwykłych emocji i uniesień.
Niekiedy serce i jego decyzje kłócą się z rozumem, wydają się być irracjonalne. Tak właśnie było w przypadku pewnego prawnika, który postanowił odrzucić propozycję pracy w prestiżowej korporacji, by podążyć własną ścieżką. Baptist De Pape, o nim bowiem mowa, ku niezadowoleniu rodziców, zaczął zadawać sobie pytania, czego tak naprawdę oczekuje od życia, co jest jego prawdziwym celem. Praca za biurkiem z pewnością nim nie była, natomiast dzięki koncentracji i wejrzeniu w siebie, odnalazł cel, jakim było … serce.
„Miałem zbadać ową moc serca, energię, która mną zawładnęła. Moim zadaniem było znaleźć największych współczesnych myślicieli, pisarzy, nauczycieli duchowości i zapytać ich, co myślą o sercu” – pisze autor książki „Siła serca. Odkrywanie prawdziwego celu w życiu”. Opublikowana nakładem wydawnictwa PWN książka, stanowi owoc tych poszukiwań i wspaniałą lekturę, napełniającą nas spokojem i nadzieją na to, że i my odnajdziemy swój cel. Po tę wyjątkową pozycję sięgnąć mogą ci, którzy poszukują sensu, którzy podświadomie czują, że znajdują się nie w tym miejscu, w którym pragną być, wszyscy zagubieni i samotni, wątpiący w siebie i sens życia.
Książka składa się z trzech części, z których pierwsza wskazuje nam drogi prowadzące do serca. Dzięki inspirującym cytatom, wsłuchaniu się w język serca, odkryjemy właściwy kierunek wskazany przez głos naszej duszy. Autor podkreśla, iż zbyt często nasza aktywność i szukanie szczęścia ogranicza się do gonitwy za pieniędzmi, domami, luksusowymi samochodami oraz innymi dobrami materialnymi. Dlatego tak ważne jest, by usłyszeć głos serca, by nawiązać z nim więź, a wówczas będziemy w stanie odzyskać równowagę i właściwie ustalić priorytety.
Część druga pomaga nam wyzwolić nasze wewnętrzne moce, zwraca uwagę na uczucie wdzięczności za wszystko, co znajduje się w naszym życiu, za ludzi, z którymi się spotykamy. Autor podkreśla, że nasze życie jest jedynie kształtem umożliwiającym funkcjonowanie w świecie fizycznym, podczas gdy dusza przekracza wszystkie zmysłowe odczucia, wymiary i inne elementy fizycznego świata. Dlatego też, dopiero kiedy zaakceptujemy swoją duchowość, będziemy w stanie dostrzec łączność pomiędzy różnymi sferami i zrozumieć, że jesteśmy „najpierw i przede wszystkim duszą”. De Pape wymienia również główne cechy autentycznej mocy: miłość, pokora, przebaczenie, jasność. Wskazuje, że moc nie jest nastawiona na rywalizację i zdobycie przewagi, że otwierając serce sięgamy do swojej intuicji, która pozwala nam „odbierać rzeczywistość niewidzialną, niemożliwą do poznania za pomocą pięciu zmysłów”.
W części trzeciej autor porusza tematy związane z pieniędzmi, tak przez nas pożądanymi, które jednak nie pomagają znaleźć celu ani nie mają tak naprawdę wpływu na nasze szczęście. De Pape podkreśla również związek naszego zdrowia i więzi z sercem, pisze o tym, jak ważna jest wszechobecna energia miłości.
Zapraszając do współtworzenia tej książki takie osobistości, jak chilijska autorka Isabel Allande, poetka i powieściopisarka Maya Angelou, światowej sławy lekarz i pisarz Deepak Chopra, pisarz Paulo Coelho i wielu innych, którzy otworzyli się na własną duchowość, autorowi udało się stworzyć pozycję wyjątkową, bo rzeczywiście powstałą z miłości - z miłości do życia, do otaczających nas ludzi i do siebie. „Siła serca” nie odmieni diametralnie naszego życia, jednak lektura książki może stać się bodźcem do rozważań, do przemyśleń i do wsłuchania się w swój wewnętrzny głos. Tam właśnie znajdziemy siłę do działania, tam ma szanse narodzić się nasza moc …


wtorek, 17 lutego 2015

John Perry "Sztuka odwlekania"

Tytuł: Sztuka odwlekania
Autor: John Perry
Wydawnictwo: Illuminatio









W 1930 roku, niejaki Robert Benchley, w swoim felietonie zamieszczonym na łamach „Chicago Tribune” stwierdził, że „jesteśmy zdolni do wykonania nieskończonej pracy, o ile nasze aktualne zajęcie nie jest związane z tym, co powinniśmy akurat robić”. Sformułował tym samym pierwsze powszechne prawo opieszałości, o czym doskonale wiedzą wszyscy ci, którzy ze skłonności do przekładania realizacji rzeczy pilnych na dalszy, nieokreślony termin, uczynili mistrzostwo.
O tym, jak wykorzystać swoje słabe strony i wznieść się ponad nabytą (bądź wrodzoną) skłonność do robienia wszystkiego, żeby tylko nie robić tego, co jest priorytetem, pisze John Perry. Filozof, wykładowca Stanford University, autor poczytnego eseju „O planowanym odwlekaniu”, który w 2011 roku otrzymał nagrodę Antynobla w dziedzinie literatury, dziś dzieli się z polskim czytelnikiem swoją wiedzą, przemyśleniami i doświadczeniami związanymi z tendencją do odkładania na później. Niewielkich rozmiarów książeczka „Sztuka odwlekania”, opublikowana nakładem wydawnictwa Illuminatio, to zabawna, ale niezwykle celna diagnoza, postawiona tysiącom ludzi, którzy w ten sposób idą przez życie. Podtytuł książki: „Poradnik efektywnego guzdrania się, marudzenia i przekładania na później”, to najlepsza reklama, a przy tym sedno owej publikacji.
Autor, tłumaczy motywy powstania tej książki (czyli mnóstwo terminowych prac, które trzeba było odwlec), dokładnie objaśniając mechanizm planowanego odwlekania. Nie ma przy tym na myśli powstrzymywania się od działania, polegającego na przysłowiowym „zbijaniu bąków”. Odwlekanie jest bowiem bardzo ciężką i wymagającą pracą, która może prowadzić do perfekcjonizmu, a już na pewno do zwiększenia swojej produktywności. Wydaje się to nielogiczne? Nic bardziej mylnego! Wszak planowane odwlekanie – według Perry`ego – oznacza modyfikowanie listy rzeczy do wykonania i to w taki sposób, by jak najlepiej wykorzystać swoją skłonność do przekładania rzeczy pilnych na później.
„(…) Niezwykła strategia, dzięki której opieszali przeobrażają się w produktywnych członków społeczeństwa, osoby poważane i podziwiane za cały swój dobytek i użytek, jaki robią z wolnego czasu” – tak opisuje nazwany przez siebie sposób działania autor poradnika, w kolejnych rozdziałach opisując metody znane większość czytelników z własnego doświadczenia. Znajomość reguł, którymi rządzi się planowana opieszałość, pozwoli stać się jeszcze bardziej produktywnym, a pozbyć się poczucia winy z powodu koncentrowania się na rzeczach mniej pilnych.
Autor zwraca uwagę na specyfikę list spraw codziennych i ich motywacyjną rolę, pisze o muzyce dodającej nam energii, charakteryzuje typowego „odwlekacza” i jego działania w zetknięciu z komputerem (w tym kontekście określenie „pożeracz czasu” zyskuje jeszcze głębszy wymiar). Apeluje również o poziomą organizację pracy – o tolerancję dla spraw leżących na widoku i zachęcających do pracy. Szeroko rozwodzi się również nad zaletami odwlekania (tak, tak, jest ich kilka) i poszukuje odpowiedzi na pytanie, czy odwlekanie rzeczywiście musi aż tak bardzo irytować otoczenie.
„Sztuka odwlekania” Johna Perry`ego nie jest, wbrew pozorom, wyłącznie zabawną książeczką, napisaną ze sporą dawką autoironii. To również zbiór głębokich przemyśleń na temat samego siebie, a także uniwersalnych mechanizmów, charakterystycznych dla naszego zachowania. Mimo tego, autorowi udało się nadać poradnikowi lekką formę, potęgowaną jeszcze przez wspaniałe ilustrację. I choć nie mam osobiście skłonności do prokrastynacji, to poradnik z pewnością wykorzystam na zajęciach z zarządzania czasem. Prezentuje on bowiem rewolucyjną teorię, obalającą wizerunek „odwlekacza”, jako osoby niesolidnej i leniwej. Odwlekacz pracuje niekiedy za dwóch – o ile nie zajmuje się zadaniami priorytetowymi. Wystarczy zatem lekka modyfikacja niezbędnych do wykonania zajęć i z osoby potępianej, stanie się on pracownikiem roku!