poniedziałek, 25 czerwca 2012

Olga Rzycka "Potwór w Twojej głowie. Jak być nieszczęśliwym i zatruć życie innym"


Na rynku znajdziemy mnóstwo poradników w stylu „ Jak być szczęśliwym?”, które próbują nakierować nasze życie na drogę radości i zadowolenia, uczynić ją pasmem sukcesów, zarówno w sferze osobistej, jak i zawodowej. Zastanawia jednak, dlaczego mimo półek uginających się od tego typu literatury, Polacy są wciąż narodem malkontentów. Dlaczego wciąż jednym z niewielu momentów naszego triumfu są…. porażki innych? W trakcie analizy problemu do głowy przyszła mi szatańska myśl - a może, zamiast uczyć się jak być szczęśliwym, warto do perfekcji doprowadzić bycie nieszczęśliwym? Może, paradoksalnie, to nas uszczęśliwi?
W świat wiecznych pretensji, podejrzliwości i unieszczęśliwiania, wprowadzi nas Olga Rzycka, autorka poradnika „Potwór w Twojej głowie. Jak być nieszczęśliwym i zatruć życie innym”, pozycji, która wywoła prawdziwą rewolucję w życiu każdego, kto zechce natychmiast sprawdzić skuteczność tych porad.
Książkę tę najlepiej jest czytać w towarzystwie swojego najlepszego (nie)przyjaciela potwora, by wraz z nami mógł karmić się wszystkimi negatywnymi zdaniami zawartymi w książce, która oczywiście jest okropna, źle napisana, a rady w niej zawarte w ogóle nie działają. Jeśli jednak, przekornie, zdecydujemy się na jej lekturę, wkrótce głos w naszej głowie zyska imię. Na dodatek nikt nas nie posądzi o rozdwojenie jaźni, bowiem będzie miał szansę poznać naszego wiernego towarzysza Czarnomyśla Pospolitego (choć jego słowa: „jest źle, a będzie jeszcze gorzej” słyszeliśmy już nie raz), Narzekuja Czarwonoskrzydłowego (może się okazać, że ten pan również nie jest nam obcy), Lękliwka nadzwyczajnego czy całą resztę tego (nie)rozrywkowego towarzystwa.
Taka (nie)zgrana paczka, to znakomici kompani do przeprowadzenia akcji zwiększania stężeń nieszczęścia. Trzeba jedynie pamiętać, że potworki (a szczególnie dorosłe potwory) są bardzo łakome i należy je regularnie dokarmiać, odżywiać i pielęgnować tak, abyśmy nie mogli już odróżnić ich jadowitych myśli od swoich - wszak stanowimy jedność. Jak jednak osiągnąć takie mistrzostwo w hodowli? Zgodnie ze wskazówkami Olgi Rzyckiej trzeba uparcie analizować wciąż od nowa wydarzenia z przeszłości tak, aby na teraźniejszość zostało już niewiele energii, uparcie trzymać się rozwiązań, które kiedyś (nacisk na słowo „kiedyś”) były wystarczające i nie zwracać uwagi na zmieniające się otoczenie i warunki. Potwory lubią też takie smakołyki, jak spiski i oskarżenia, wieczną bezrefleksyjną aktywność, skupiane są na wielkości problemów i nurzanie się w najgorszych momentach naszego życia.
Z takim dorodnym (nie)przyjacielem można wspólnie już ignorować wszelkie przejawy optymizmu, z lubością rozpamiętywać wszelkie porażki, koniecznie deprecjonować swoją wartość i uważać siebie za niegodnego miłości. Jeśli zabraknie nam pomysłów na tak (nie)kreatywne spędzanie wolnego czasu, zawsze można spróbować skorzystać z poszerzonego dekalogu propozycji uczynienia dnia nieznośnym.
Kiedy już ból i cierpienie wypróbujemy na sobie, nie możemy zbaczać z wyznaczonej trasy, wszak „no risk, no fun!”. Zafundujmy zatem najgorszą z możliwych atmosfer wszystkim wokół, sprawmy, aby innym we wzajemnych relacjach było naprawdę źle. Idąc za radą autorki bądźmy hojni - na lewo i prawo wymierzajmy kary, oskarżajmy innych, deptajmy ich (lub swoją- to dodatkowa przyjemność) godność i obrzucajmy potokiem złych, obraźliwych, raniących dogłębnie słów. Szczytem naszych umiejętności niech będzie rozplenienie wirusa nieszczęścia - zarażajmy kulturą narzekania wszystkich. Niech cały świat nurza się w bólu, cierpieniu i nieszczęściu! Wisienką (oczywiście zgniłą) na torcie niech będzie wypuszczenie w świat armii vampirów (nie mylić z prawdziwymi wampirami), by reszta opornych straciła swój optymizm i radość życia.
Rozwalajmy i deptajmy zgliszcza naszych związków, a swojej filozofii nieszczęścia nie zostawiajmy w domu - zaszczepmy ją również w miejscu pracy zwiększając prawdopodobieństwo, że tu też będzie źle. Choć właściwie, skoro marnotrawienie czasu w firmie mamy opracowane do perfekcji, możemy od razu rzucić się na głęboką wodę i przypuścić frontalny atak na współpracowników i szefa. Musimy jednak zachować na tyle siły, by mieć po pracy czas na prokreację wszak tacy wspaniali/ beznadziejni ludzi jak my muszą zostawić po sobie ślad - najlepiej w postaci dziecka hodowanego na nasz obraz i podobieństwo. Toksyczne wychowanie i kształcenie dziecka nie jest trudne, wystarczy tylko obsesyjnie je kontrolować, nadużywać swojej władzy i sączyć mu do głowy jadowite myśli, a  to mamy już opanowane do perfekcji.
Jeśli jednak nie czujemy się na siłach dołączyć do grona malkontentów i pesymistów, bądź też idziemy tą drogą, ale ta wyprawa niezbyt nam się podoba, zawsze możemy sięgnąć po tę kontrowersyjną książkę Olgi Rzyckiej, swego rodzaju (nie) poradnik dla tych, którzy poszukują nieszczęścia w szczęściu bądź też szczęścia w nieszczęściu - do wyboru. Kto wie, może nawet lektura „Potwór w Twojej głowie. Jak być nieszczęśliwym i zatruć życie innym” pozwoli nam być świadomie nieszczęśliwym, bądź też, w ekstremalnych sytuacjach, stanowić będzie bodziec do morderstwa? Może okrzyk” „Na pohybel potworom!” wreszcie uczyni nas ludźmi świadomie… szczęśliwymi?

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

Olga Rzycka "Potwór w Twojej głowie. Jak być nieszczęśliwym i zatruć życie innym", Sensus, 2012 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz